-Nina,zostaw ją!.-wykrzyczałam. -To niech ona to odwoła!
-Lili,odwołaj to.Proszę.-poprosiłam.
-NIE!-zaprzeczyła Lili.
-Dziewczyny uspokójcie się,co chcecie na śniadanie?-powiedziała jak zawsze spokojna Kely.
-Naleśniki.-powiedziałyśmy chórem.
Nagle Lili zaczęła krzyczeć:
-Aaaaaaaa,dziewczyny słyszycie!-podeszła do radia i zrobiła głośniej.
-Znowu te twoje one direction.-powiedziałyśmy(Sophie i Nina) znudzone i usiadłyśmy na kanapie.
-Luna chodź do mnie.-powiedziała Nina-Soph idziemy na spacer z małą.
-No chodźmy,Kely idziemy na spacer.-powiedziałam i wzięłam smycz z szafy.
-Dobra tylko wróćcie na śniadanie. Wyszłyśmy,Luna biegała nam wokół nóg,zaplątując smycz.Nagle ktoś na nas wpadł,pomógł nam wstać, a Nina jak to Nina zaczęła niego krzyczeć: -Czy ty jesteś do cholery ślepy?-wykrzyczała jemu prosto w twarz,jej mina była taka sama jak wtedy,gdy miałam go zabić.
- Młoda,nie poznajesz mnie?-zapytał nieznajomy.
-Wampi to ty?
-Tak to Ja.
-Viktor poznaj Sophie.Sophie poznaj Viktora.-przedstawiła nas sobie Nina.
-Cześć.-podałam mu rękę,a on ją uścisną.
-Nina,znowu biłaś się z człowiekiem.Tak strasznie od Ciebie nim śmierdzi.- mówiąc,to tak śmieszcie ruszał nosem.
-A co znowu głodujemy czy śniadanie uciekło?-spytała Nina.
-Kolejne uciekło.-powiedział,przytulając Ninę.
-Nie,nie złapie Ci śniadania.
-Masz to zrobić rozumiesz!
-Ta,nigdy.-powiedziała,wyrywając mu się z obcięć.
-Jak to nigdy?To ma być natychmiast!-jego wyraz twarzy zmienił się na taki groźny,Nina się bała wyczytałam to z jej oczu-Widzę że ktoś się boi.
-Sophie bież Lune na ręce.Już!-złapała mnie za rękę i zaczęła biec w stronę domu.Wbiegłyśmy do mieszkania.Gdy Lili zauważyła,że Nina się boi. -Oooo,widzę,że ktoś się boi.-zadrwiła Lili.
-Weź się zamknij!-wykrzyczała Nina.Miały już się zacząć bić,ale ktoś zaczął dobijać się do drzwi.Miałam zamiar otworzyć,ale Nina mi przeszkodziła i sama otworzyła,a w drzwiach stał mój przyjaciel z Irlandii.Lili prawie zemdlała. -Niall,co jest?-spytałam wskazując ręką,że ma wejść.
-Uciekałem przed fanami i przypomniałem,że przy naszym ostatnim spotkaniu,dałaś mi swój adres.Więc wpadłem.-powiedział,siadając siadając na kanapie.Usiadłam koło niego,a on objął mnie ramieniem.
-Śniadanie gotowe!-oznajmiła Kely.Wzięłam dwa talerze i nałożyłam naleśniki dla mnie i dla Nialla.Po śniadaniu,siedzieliśmy w salonie,a ja powiedziałam: -Niall,to jest Kely,Nina i Lili. Rozmawialiśmy do późna,Nina i Lili zdążyły jeszcze się parę razy pokłócić.
-Cześć,dziewczyny ja idę.
-Niall,czekaj odprowadzę ciebie.Tylko pójdę po torebkę.-pobiegłam po torebkę i wyszliśmy.Przez całą drogę czułam jak ktoś nas obserwuje,bałam się,Niall to zauważył,przytulił mnie.
-Mała,co jest?-powiedział z troską.
-Po prostu,mam uczucie,że ktoś nas obserwuje. -Przymnie,nie masz się czego bać. Gdy,doszliśmy do domu Nialla,miałam zamiar wracać.
-Lili,odwołaj to.Proszę.-poprosiłam.
-NIE!-zaprzeczyła Lili.
-Dziewczyny uspokójcie się,co chcecie na śniadanie?-powiedziała jak zawsze spokojna Kely.
-Naleśniki.-powiedziałyśmy chórem.
Nagle Lili zaczęła krzyczeć:
-Aaaaaaaa,dziewczyny słyszycie!-podeszła do radia i zrobiła głośniej.
-Znowu te twoje one direction.-powiedziałyśmy(Sophie i Nina) znudzone i usiadłyśmy na kanapie.
-Luna chodź do mnie.-powiedziała Nina-Soph idziemy na spacer z małą.
-No chodźmy,Kely idziemy na spacer.-powiedziałam i wzięłam smycz z szafy.
-Dobra tylko wróćcie na śniadanie. Wyszłyśmy,Luna biegała nam wokół nóg,zaplątując smycz.Nagle ktoś na nas wpadł,pomógł nam wstać, a Nina jak to Nina zaczęła niego krzyczeć: -Czy ty jesteś do cholery ślepy?-wykrzyczała jemu prosto w twarz,jej mina była taka sama jak wtedy,gdy miałam go zabić.
- Młoda,nie poznajesz mnie?-zapytał nieznajomy.
-Wampi to ty?
-Tak to Ja.
-Viktor poznaj Sophie.Sophie poznaj Viktora.-przedstawiła nas sobie Nina.
-Cześć.-podałam mu rękę,a on ją uścisną.
-Nina,znowu biłaś się z człowiekiem.Tak strasznie od Ciebie nim śmierdzi.- mówiąc,to tak śmieszcie ruszał nosem.
-A co znowu głodujemy czy śniadanie uciekło?-spytała Nina.
-Kolejne uciekło.-powiedział,przytulając Ninę.
-Nie,nie złapie Ci śniadania.
-Masz to zrobić rozumiesz!
-Ta,nigdy.-powiedziała,wyrywając mu się z obcięć.
-Jak to nigdy?To ma być natychmiast!-jego wyraz twarzy zmienił się na taki groźny,Nina się bała wyczytałam to z jej oczu-Widzę że ktoś się boi.
-Sophie bież Lune na ręce.Już!-złapała mnie za rękę i zaczęła biec w stronę domu.Wbiegłyśmy do mieszkania.Gdy Lili zauważyła,że Nina się boi. -Oooo,widzę,że ktoś się boi.-zadrwiła Lili.
-Weź się zamknij!-wykrzyczała Nina.Miały już się zacząć bić,ale ktoś zaczął dobijać się do drzwi.Miałam zamiar otworzyć,ale Nina mi przeszkodziła i sama otworzyła,a w drzwiach stał mój przyjaciel z Irlandii.Lili prawie zemdlała. -Niall,co jest?-spytałam wskazując ręką,że ma wejść.
-Uciekałem przed fanami i przypomniałem,że przy naszym ostatnim spotkaniu,dałaś mi swój adres.Więc wpadłem.-powiedział,siadając siadając na kanapie.Usiadłam koło niego,a on objął mnie ramieniem.
-Śniadanie gotowe!-oznajmiła Kely.Wzięłam dwa talerze i nałożyłam naleśniki dla mnie i dla Nialla.Po śniadaniu,siedzieliśmy w salonie,a ja powiedziałam: -Niall,to jest Kely,Nina i Lili. Rozmawialiśmy do późna,Nina i Lili zdążyły jeszcze się parę razy pokłócić.
-Cześć,dziewczyny ja idę.
-Niall,czekaj odprowadzę ciebie.Tylko pójdę po torebkę.-pobiegłam po torebkę i wyszliśmy.Przez całą drogę czułam jak ktoś nas obserwuje,bałam się,Niall to zauważył,przytulił mnie.
-Mała,co jest?-powiedział z troską.
-Po prostu,mam uczucie,że ktoś nas obserwuje. -Przymnie,nie masz się czego bać. Gdy,doszliśmy do domu Nialla,miałam zamiar wracać.
-Woow,Niall masz naprawdę ładny dom.Pogadałam,by sobie z tobą dłużej,ale muszę wracać.Pa. -Ja,ciebie nigdzie w nocy nie puszczę.
-Niall,ja sobie poradzę,tyle lat sobie radzę.
-A ten ktoś kto nas śledził,coś ci zrobi,gdy będziesz wracała.-mówiąc to zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Oj,dobra mogę zostać. Niall,otworzył mi drzwi.Weszłam do salonu,
-Niall,ja sobie poradzę,tyle lat sobie radzę.
-A ten ktoś kto nas śledził,coś ci zrobi,gdy będziesz wracała.-mówiąc to zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Oj,dobra mogę zostać. Niall,otworzył mi drzwi.Weszłam do salonu,
a tam siedział on.Gdy go zobaczyłam upuściłam torebkę na podłogę,musiał to usłyszeć,bo się odwrócił.
-O Sophie,jak my się dawno nie widzieliśmy.-powiedział przyciskając mnie do ściany.
-Cztery lata,tyle się nie widzieliśmy Harry.-odpowiedziałam chłodno.
-A,może tyle mnie unikałaś?Nie wiesz ile ciebie szukałem.
-Harry,zostaw ją!Później se powspominasz,co było cztery lata temu.-powiedział Niall,odpychając Harry`ego ode mnie.
-Hej,jestem Sophie.-usiadłam na fotelu....
-O Sophie,jak my się dawno nie widzieliśmy.-powiedział przyciskając mnie do ściany.
-Cztery lata,tyle się nie widzieliśmy Harry.-odpowiedziałam chłodno.
-A,może tyle mnie unikałaś?Nie wiesz ile ciebie szukałem.
-Harry,zostaw ją!Później se powspominasz,co było cztery lata temu.-powiedział Niall,odpychając Harry`ego ode mnie.
-Hej,jestem Sophie.-usiadłam na fotelu....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~No to mamy 1 rozdział.3 komentarze i następna część.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz